Opinie

Kliencie, radź sobie sam czyli jak banki piszą umowy i co na to UOKiK

Anna Niczyperowicz

Anna Niczyperowicz

dziennikarz, architekt

  • Opublikowano: 25 stycznia 2013, 10:41

  • Powiększ tekst

Próżno szukać winnego – tak z bólem można podsumować większość oszustw bankowych. I chociaż  z moralnego punktu widzenia  winne są  najczęściej banki , to od strony prawnej trudno to udowodnić.  Winnym okazuje się również  klient i to on prawie zawsze ponosi karę. Gdyż niedostatecznie zadbał o swój interes, ufając  bez zastrzeżeń  instytucjom finansowym. Pokrzywdzony  pyta teraz, kto go obroni? A powołane do tego przez państwo instytucje, jak KNF, ZBP czy UOKiK,  przez poszkodowanych klientów zaliczane są do grona współwinnych, z powodu opieszałości i nieskuteczności działania.

Misją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest podnoszenie dobrobytu konsumentów poprzez ochronę i tworzenie warunków dla funkcjonowania konkurencji. Wizją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest cieszący się powszechnym autorytetem i zaufaniem wśród konsumentów i przedsiębiorców organ ochrony konkurencji i konsumentów, którego praca przyczynia się do sukcesu gospodarczego Polski oraz Unii Europejskiej.

Tak przedstawia się nam UOKiK.  187 postępowań (na 655 skarg konsumenckich) dotyczących banków, SKOKów, parabanków i ubezpieczeniowych produktów inwestycyjnych , oraz 7 zawiadomień do organów ścigania związanych z podejrzeniem naruszenia prawa – to efekty działań Prezes UOKiK poświęconych rynkowi usług finansowych od początku 2012 roku.

Te liczby mówią wiele i niestety stoją w opozycji do wizji Urzędu cieszącego się powszechnym autorytetem i zaufaniem. 655 zgłaszających się klientów to ułamek tych, którzy zostali w najróżniejsze sposoby pokrzywdzeni.  Niecałe 30%  z  nich doczeka się wszczęcia postępowania, a tylko w kilku przypadkach Urząd stanie po ich stronie i nada dalszy bieg sprawie. To czubek góry lodowej. Analizując dane statystyczne UOKiK nie ma się co dziwić, że przeciętny Kowalski nie widzi sensu walki o własne prawa pod skrzydłami urzędników naszego opiekuńczego państwa. Zamiast zaufania wypełnia go gorycz i zniechęcenie.

Nasz czytelnik w geście rozpaczy napisał:

Mimo kilku ofert nie dałem się skusić na wysokie zyski Amber Gold i ulokowałem 6 tysięcy złotych na lokacie w Idea Bank. Kiedy upłynął termin tej lokaty w sierpniu 2012 skorzystałem z oferty Idea Bank i w ramach promocji „Negocjator” zawarłem umowę na lokatę w Idea Bank (6 tys. na rok 10%) powiązana z ubezpieczeniem na życie w Aegon. W ramach ubezpieczenia zobowiązałem się płacić 200 miesięcznie przez 10 lat. Składki są lokowane w funduszach inwestycyjnych; w moim przypadku w 6 różnych funduszach. Nie czytałem, podpisałem, zapłaciłem. Po 3 miesiącach i wpłaceniu 600 z. do Aegon po raz pierwszy sięgnąłem do rejestrów i zauważyłem, że na moim koncie ubezpieczeniowym znajduje się 560 . Pomyślałem, że pewnie moje fundusze są źle dobrane i wypada je zmienić na aktualnie lepiej zarabiające – wiedziałem, ze mogę to zrobić bezpłatnie tak jak w systemach parasolowych. Sprawdziłem jakie notowania miało moje 6 funduszy i okazało się, ze w ciągu 3 miesięcy wszystkie fundusze zanotowały zyski od 1 do 6% (czyli całkiem niezłe). Kiedy zacząłem czytać umowę z Aegon i Porozumienie z Idea Bank zrozumiałem jak zostałem zrobiony w bambuko (wspólnie i w porozumieniu) przez Aegon i Idea Bank. Dzisiaj wiem, ze całe przedsięwzięcie polega na oszustwie aby nie dając nic w zamian pobierać przez 10 lat dodatkowe opłaty od moich pieniędzy ulokowanych w funduszach inwestycyjnych. Dzisiaj wiem, ze podpisując umowę z Idea/Aegon co bym nie zrobił, to poniosę straty finansowe. Dzisiaj wiem, ze lepiej było trzymać pieniądze w skarpetce.

To bardzo smutne podsumowanie. Można oczywiście zarzucić klientowi niefrasobliwość i podpisywanie dokumentów bez czytania.

Dokładnie przeczytaj umowę. Nie podpisuj, jeśli nie rozumiesz. To jedno z haseł kampanii społecznej dotyczącej usług finansowych, której partnerem zostały UOKiK i KNF.  Sugestia mądra i nie do odrzucenia. Umowy niestety nie wszystkie są tak jasne i czytelne jak ta rada.

W Amber Gold wszystko było jasne i proste (jak konstrukcja cepa). Oferowano zyski podobne do takich jakie w poprzednim okresie były generowane na złocie. Nie trzeba było czytać umów tylko wierzyć, ze zyskowny trend złota będzie trw nadal. Umowy Idea/Aegon są długie, pokrętne, fragmentami trudnodostępne i tak napisane aby nie można było się zorientować co naprawdę w nich się znajduje. Proszę zauważyć, że najistotniejsze dla meritum sprawy Ogólne Warunki Ubezpieczeń nie dostępne w witrynie internetowej Aegon.” -

dodaje czytelnik.

Na swoich stronach internetowych Komisja Nadzoru Finansowego udostępnia wykaz podmiotów, które nadzoruje. Informacja ta jest szeroko nagłaśniana pod hasłem „Sprawdź wiarygodność firmy”.  Nasuwa się więc pytanie: jeśli wybiorę firmę-krzak bez nadzoru państwowego to ryzykuję, ale jeśli widzę, że czuwa nad nią KNF czy mogę czuć się bezpiecznie?

Z takiego założenia wyszedł nasz czytelnik i ostro się zawiódł… :

Nad wszystkim czuwa i daje swoje błogosławieństwo KNF (Idea Bank oraz Aegon znajdują się w wykazie podmiotów nadzorowanych przez KNF.) Prowadzona kampania uświadamiania społeczeństwa w sprawie rynku finansowego sprowadza się do porady „pacjencie lecz się sam”.

Bankowy Arbitraż Konsumencki przy Związku Banków Polskich rozstrzygający spory między bankiem a klientem, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisja Nadzoru Finansowego – to tylko niektóre z instytucji mających stać na straży porządku i uczciwości na polskim rynku finansowym. Dlaczego wyciągają ręce po więcej, chcąc kontrolować szerzej, co nie znaczy skuteczniej (vide rozszerzenie kompetencji KNF o nadzór nad SKOKami). Tymczasem polska bankowość to państwo w państwie, tzw. banksterstwo, które nie musi liczyć się ze słabym i nieudolnym systemem nadzoru.

Nasz czytelnik podsumowuje to tak:

Kupując bkę nie biegnę do laboratorium aby sprawdzić czy nie ma tam strychniny. Kupując koszulę nie przykładam licznika Geigera-Mullera aby sprawdzić czy nie jest ona radioaktywna. Kupując usługę finanso musze sprawdzić wszystko sam aby nie zostać oszukany bo kaenefy i nadzory bankowe w żadnym stopniu nie chronią przed złodziejami.Instytucje, które teoretycznie są zobligowane do czuwania nad rzetelnością rynku finansowego nie dorównują intelektualnie oszustom a sprawność tych instytucji jest zawsze w tyle za sprawnością złodziei.

Ostatnio w polskich mediach po aferze Amber Gold dużo miejsca poświęca się instytucjom parabankowym. Ostatnio głośno o Remedium, szeroko opisanym najpierw w lokalnym  Expressie Olsztyn, a teraz już w telewizyjnych wiadomościach. Okazuje się, że nieprawidłowości, a zdaniem klientów nawet oszustwa, są udziałem instytucji, które mają w nazwie bank. A te podmioty z definicji i na gruncie prawa powinny być poddane najściślejszemu i najbardziej rygorystycznemu nadzorowi instytucji państwowych.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych