Opinie

Giełda nie chce skracania sesji / autor: Fratria/ Andrzej Wiktor
Giełda nie chce skracania sesji / autor: Fratria/ Andrzej Wiktor

To nie czas na ograniczenia

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej", Dziennikarz Ekonomiczny 2023 - laureat nagrody głównej XXI edycji konkursu im. Władysława Grabskiego, organizowanego przez Narodowy Bank Polski

  • Opublikowano: 1 lipca 2020, 13:20

  • Powiększ tekst

Giełda nie chce skracania sesji. I słusznie. Rynki kapitałowe nie mogą się teraz kurczyć, i to na własne życzenie

Pomysł rewizji harmonogramów giełd europejskich, czyli de facto skrócenia okresów notowań, pojawił się w listopadzie 2019 r., czyli jeszcze przed kulminacyjną falą pandemiczną w Europie. Autorem apelu było Stowarzyszenie Europejskich Rynków Finansowych (AFME) i Investment Association (IA).

Trzeba przyznać, że giełdy nie miały się wtedy najlepiej, lawina unijnych regulacji i taniego pieniądza przygniotła je tak mocno, że minorowe nastroje były na rynkach niemal powszechne.

Sytuacja zmieniła się jednak po wybuchu pandemii, kiedy giełdy wróciły do łask. Nie stało się to natychmiast, bo rynki finansowe również przeżyły szok, choć znacznie mniejszy niż realna gospodarka. Nie mniej jednak już po chwili zaczęły się odradzać, wzrosły indeksy, i to wcale nie symbolicznie, bo w granicach 20-30 proc., przybyło inwestorów.

Apel IA i AFME był jednak ciągle w obiegu, aż w środę Federacja Europejskich Giełd Papierów Wartościowych (FESE) zajęła w jego sprawie stanowisko. Było negatywne, tak samo jak stanowisko warszawskiej giełdy, która uważa, że „ewentualne skrócenie godzin sesji mogłoby wywołać negatywne skutki dla polskiego rynku kapitałowego oraz wpłynąć niekorzystnie konkurencyjność GPW wobec innych platform obrotu instrumentami finansowymi”.

Argumenty GPW i FESE są w pełni racjonalne, bo przecież skracanie godzin sesji to krok w tył. A przecież dłuższe godziny pracy giełdy są korzystne dla inwestorów indywidualnych (to oni wracają teraz na rynek), nie wspominając o tym, że w takich czasach jak obecne, czyli wyjątkowej zmienności i niepewności, rynki regulowane, które z definicji muszą być przejrzyste i rzetelne, posiadają przynajmniej minimalne gwarancje transparentności niezbędnej do inwestowania.

Nie warto samoograniczać się z jeszcze jednego powodu: gospodarka realna potrzebuje w okresie szoku pandemicznego dużych ilości gotówki. Ambitne programy pomocowe – choć skuteczne i potrzebne – nie zaspokoją wszystkich potrzeb biznesu, który nie tylko musi ratować się przed kryzysem, ale również szukać nowych możliwości rozwoju, nowych pomysłów na ekspansję, przystosować się do zmienionej rzeczywistości gospodarczej. Rynek akcji, a szerzej – rynek kapitałowy – w takich czasach jak obecne może okazać się niezastąpiony.

Ożywienie gospodarcze będzie również jego zasługą. Ograniczanie potencjału giełd byłoby poważnym błędem.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych