Opinie

Elektrownia Turów - czy będzie pracować po roku 2026? / autor: materiały prasowe PGE GiEK
Elektrownia Turów - czy będzie pracować po roku 2026? / autor: materiały prasowe PGE GiEK

TYLKO U NAS

Kompetencje rozproszone, więc koncepcji brak

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 9 kwietnia 2024, 17:00

  • Powiększ tekst

Wygląda na to, ze energetyka może stać się źródłem największych kłopotów obecnego rządu. Nie chodzi bowiem o tylko problem z odpowiedzią na pytanie, jak wybudować tyle odnawialnych źródeł, żeby Bruksela była zadowolona i krajowy system wytrzymał „napięcie”. Do rozwiązania jest całe mnóstwo problemów, z których część obejmuje wrażliwe kwestie społeczne i przyszłość całych miast a nawet regionów - także obejmuje los setek tysięcy ludzi i wyborców jednocześnie. Bo jeśli rząd poprze pomysły Komisji Europejskiej o 90-procentowej redukcji emisji CO2 w szybkim czasie, czyli przed końcem przyszłej dekady, to i w szybkim czasie musi zamknąć kopalnie i elektrownie węglowe.

Rozproszone kompetencje

Na dodatek można odnieść wrażenie, ze nie wiadomo, kto w obecnym rządzie ostatecznie będzie podejmował decyzje w sprawie energetyki (szeroko rozumianej). Kompetencje są  bowiem rozrzucone.

Z jednej strony Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowuje plan na 2040 rok dla energii i klimatu wymagany przez Brukselę i projekty zmian ustawowych obejmujących na przykład wiatraki, odmrożenie cen prądu i gazu.

Jest także Ministerstwo Przemysłu, które formalnie odpowiada za górnictwo, ale choć rząd działa od czterech miesięcy nie ma ono jeszcze koncepcji co zrobić z aktywami węglowymi – pomysł na razie się „rodzi”.

Z kolei Minister Aktywów Państwowych nadzoruje potentatów branży, i – co oczywiste – decyduje o składzie ich Rad Nadzorczych a w praktyce i zarządów (bo to Rady wybierają szefów spółek.

W tej wyliczance nie sposób pominąć także resortu rozwoju, mającego w swej gestii kwestie funduszy unijnych.

A wiadomo, że gdzie kucharek sześć, tam …

Dariusz Marzec, prezes PGE / autor: materiały prasowe PGE
Dariusz Marzec, prezes PGE / autor: materiały prasowe PGE

PGE jako lider strategii?

W tej sytuacji nie dziwi informacja, że własny pomysł na branżę ma Dariusz Marzec, prezes największej firmy czyli Polskiej Grupy Energetycznej – wytrawny gracz, w energetyce obecny pośrednio i bezpośrednio od dwóch dekad, zamierza forsować własną koncepcję. Wprawdzie mówił niedawno, że chodzi tylko o PGE, ale i tak wiadomo, że ten pomysł będzie wyznacznikiem dla branży. Oczywiście zawsze można zadać pytanie, czy to dobrze, że szef jednej z firm – nie byle jakiej bo najważniejszej – będzie w dużej mierze wyznaczał strategiczne kierunki dla całego sektora. Skoro jednak w rządzie dotąd spójnej koncepcji brakuje, to najwyraźniej ktoś inny musi ją zaproponować.

Inna kwestia to, czy wobec zbliżających się wyborów do Europarlamentu, które zdecydują o losach Zielonego Ładu czyli ekorewolucji na Starym Kontynencie, rząd będzie mieć odwagę ujawnić, co planuje, czy i jak zlikwiduje tradycyjną elektroenergetykę w naszym kraju i zastąpi ją odnawialnymi źródłami.

Agnieszka Łakoma

»» O problemach z górnictwem czytaj tutaj:

Rząd Tuska wciąż nie ma pomysłu na aktywa węglowe

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych